Z HAMMEREM W CZTERY OCZY #11 – WYWIAD Z ADRIAN TRUCKER PAKER

Powrót do strony produktu

Od ponad 12 lat jest kierowcą ciężarówki, a dzięki swojej postawie i aktywności zmienia stereotyp kierowcy ciężarówki. Ćwiczy gdzie popadnie, rozstawia sprzęt na parkingach podczas pauzy, a do tego inspiruje innych w Internecie. – Adrian Poździej – bo o nim mowa – czyli Adrian Trucker Paker opowiada nam o swojej historii, pracy za kółkiem i o przygotowaniach do zawodów kulturystycznych. Przekonuje – aby dużo osiągnąć, wystarczy odrobina sprzętu i trochę kreatywności. Poznajcie Adriana – wyjątkowego człowieka, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. 

Od 2008 roku jesteś kierowcą ciężarówki. Od tego też czasu ćwiczysz będąc w trasie. Przeszedłeś długą drogę i własną pracą osiągnąłeś świetne rezultaty. Warto wspomnieć chociażby, że przeszedłeś metamorfozę, bo w trakcie ostatniej redukcji – w przeciągu pół roku – zrzuciłeś 14 kg. Jednak początki łączenia przez Ciebie pracy z pasją nie były łatwe.

AP: Dokładnie tak! Już ponad 12 lat jestem kierowcą ciężarówki, który aktywnie spędza czas na swoich pauzach. Zaczynałem, w czasach kiedy większość kierowców spędzała czas na pauzie siedząc z piwem w ręce. Już wtedy po prostu wyciągałem swój sprzęt i trenowałem. Początki trenowania w trasie nie były łatwe, ponieważ spotykałem się z częstą krytyką pod moim adresem. Zdarzały się wiadomości typu: „ty debilu, co robisz, lepiej piwa się napij, na łóżku poleż” choć wiadomo – mogłoby się wydawać, że w trasie nie można zadbać o formę i taka była też świadomość wszystkich w około. Po prostu większość kierowców uważała swój styl spędzania pauzy za lepszy. Więc co swoje to musiałem przetrwać, aby być tu gdzie teraz jestem. A wystarczy odrobina sprzętu, trochę kreatywności i naprawdę możemy dużo osiągnąć. Dzięki temu udaje mi się zmienić małymi krokami stereotyp kierowcy ciężarówki. Są już tacy, którzy poszli w moje ślady, więc wszystko jest możliwe, a zadbać o zdrowie i zmienić sylwetkę możemy nawet będąc w trasie.

To faktycznie niełatwa sprawa. Na szczęście dziś wiemy, że to były złe miłego początki. Jesteś wyjątkowo wierny swoim założeniom. Skąd czerpiesz motywację?

AP: Co mnie motywuje? Motywuje mnie to, że mogę stawać się lepszą wersją samego siebie i do tego cele, które sobie stopniowo wyznaczam, aby nie stać w miejscu tylko się rozwijać. Teraz – przede mną największy cel w moim życiu truckersko-aktywnym, bowiem planuję wystąpić na zawodach kulturystycznych i przygotować tę formę w trasie, na parkingach, w każdych warunkach niezależnie czy to zima czy lato. Teraz to jest moją największą motywacją – chcę wszystkim pokazać, że nie ma rzeczy niemożliwych i przy okazji zmotywować innych do pracy nad własnymi słabościami mimo przeciwności losu.

Ćwiczysz niezależnie od pogody, a przypomnijmy że znaczną większość treningów robisz w trasie – pod chmurką. Nierzadko trenujesz w kabinie, czy naczepie. Motywujesz innych i pokazujesz, że po prostu trzeba działać. Masz też wyjątkowo pogodne usposobienie. Cieszą Cię małe rzeczy, potrafisz pogodzić życie rodzinne, z pracą kierowcy i treningami oraz działalnością w mediach. Czasem myślę, że masz na tym świecie jakąś specjalną misję. Jaka jest Twoja recepta na to i skąd czerpiesz tyle pozytywnej energii?

AP: Tak to można powiedzieć, a skąd czerpie tyle pozytywnej energii? Po prostu to jest mój styl bycia, bo ja zawsze staram się pozytywnie iść przez życie. Do każdej sytuacji, nawet negatywnej, wolę się uśmiechnąć i obrócić ją w pozytywną, znaleźć rozwiązanie i wyciągnąć wnioski. Nie warto się dołować i martwić – ja we wszystkich negatywach widzę zawsze pozytyw i to jest fajne: obracać nieprzyjemne sytuacje w dość fajne i nawet nimi się cieszyć.

Zapewne to też jeden z powodów Twojego sukcesu. Twoja osoba i Twoje kanały w mediach społecznościowych cieszą się coraz większą popularnością. Teraz otrzymujesz wiele pochlebnych wiadomości. Dla wielu jesteś mentorem i inspiracją. Jaki to ma na Ciebie wpływ? Co się zmieniło w Twoim życiu, gdy lajki i suby strzeliły w górę?

AP: Tak, bardzo dużo osób mi pisze wiadomości w stylu „Adrian nigdy się nie zmieniaj, zostań sobą” i dziękuję wszystkim za to. A ja dalej jestem sobą czyli aktywnym, pozytywnie zakręconym świrem, który zawsze idzie do przodu i nie szuka wymówek.

To co głównie się zmieniło – to coraz więcej ludzi mnie rozpoznaje, jestem mniej anonimowy nawet dla osób z medialnego środowiska. Tak zaczęła się na przykład moja przygoda z Robertem Burneiką, który w Polsce jest bardzo znany i lubiany przez ludzi i ja się nie dziwię, bo jest on naprawdę skromną i mega pozytywną osobą.

Ćwiczysz w trasie, a teraz przygotowujesz się do zawodów kulturystycznych. Wspiera Ciebie Robert Burneika, więc wszystko toczy się świetnie. Stworzyliście też grupę na FB „Hardcorowi truckersi”, co też ma inspirować innych kierowców do ćwiczeń i aktywności. To bardzo ciekawe – opowiedz jeszcze krótko o zawodach i swojej działalności sportowej.

AP: Dokładnie tak – Robert Burneika wspiera mnie w moich przygotowaniach do zawodów. Dzięki temu mogę wskoczyć na jeszcze wyższy poziom, a wiadomo – warunki, w których ćwiczę są dość ciężkie. Jednak jak wspomniałem wcześniej – wymówki są dla słabych i nie ma rzeczy niemożliwych.

Natomiast zawody, o których wspomniałem to będą zawody sylwetkowe, a dokładnie fitness plażowy, i o szczegółach dowiem się jeszcze we wrześniu. Wiem jedno – nie poddam się i zrobię tę formę typowo w trasie, w tych warunkach, w których żyje od 12 lat, bo jak wiesz mam żonę i trójkę dzieci, więc w weekendy staram się poświęcać tylko rodzinie, a trenuje do zawodów będąc tylko w trasie, w tygodniu.

To dobry scenariusz na film – facet jeździ ciężarówką od lat, ćwiczy gdzie popadnie, rozstawia sprzęt na parkingach, zaczyna kręcić filmy, które podbijają internet. Jest nie do złamania i przykuwa uwagę Burneiki. Dalej, razem przygotowują się do zawodów kulturystycznych i…. powinno to być z happy endem i przejściem na zawodowstwo 😊 Ale wracamy jeszcze do drogi i warunków w jakich ćwiczysz, a przypomnijmy, że pokonujesz nawet ok. 10 tys. km miesięcznie. Prócz nieregularnego trybu pracy, kręcenia dużym kołem i wszelkich formalności i kilku treningów w tygodniu, jest jeszcze wiele innych rzeczy, z którymi się zmagasz. Powiedz, na czym polega szczególna trudność pracy kierowcy ciężarówki?

AP: Jak to niektórzy mówią – kierowca ciężarówki to jest jeden z cięższych zawodów świata. Trzeba jechać wiele czasu zachowując precyzję co do godzin odbiorów i dostaw. Nie ma wiele marginesu na odstępstwa czy pomyłkę. Jednak najgorsza w tej pracy jest rozłąka z rodziną, gdy wyjeżdżasz na cały tydzień i wiesz, że dopiero za 5 czy 6 dni wrócisz do domu. A to i tak nieźle, bo na początku mojej kariery była zagranica, więc wyjeżdżałem nawet na 3 tygodnie. Teraz staram się pracować w systemie: weekendy w domu, tygodnie pracy w trasie, więc jakoś to jest.

Twoja aktywność i praca to wyzwanie dla ciała, lecz też dla wszelkiego sprzętu. A dodajmy, że zawsze masz przy sobie laptop i siłownie. Jakie wyposażenie wozisz ze sobą i co jest dla Ciebie niezbędne w treningu oraz pracy?

AP: Dokładnie! Oczywiście przy sobie mam laptop, który jest niezbędny do montowania filmów, aby publikować je na moim kanale YouTube – Adrian Trucker Paker, jak również krótkich filmików na Facebook oraz Instagram. Jeśli chodzi o siłownię – wożę ze sobą aż 200 kg obciążenia: gryf, ławkę, dwa komplety hantli, gumy oporowe, taśmy TRX, karimatę… Jak widzisz trochę tego sprzętu jest i wszystko wożę w ciężarówce.

W pracy jest fajne to, że my jako kierowcy mamy pauzę na przykład 9 godzin. I w tym czasie muszę się wyspać, przygotować posiłki na cały dzień, zrobić trening, wziąć prysznic i przygotować się do dalszej jazdy. Niby 9 godzin pauzy to mało, ale jak się dobrze zbierzemy to naprawdę nam to wystarczy, bo wiadomo – pracujemy od 13 do 15 godzin, czyli dużo, ale wszystko zależy w jakim systemie i gdzie jeździmy. Grunt, aby dawać radę i się nie poddawać. 😊

Masz HAMMERA. Możesz zdradzić nieco więcej o nim – za co przede wszystkim go doceniasz?

AP: Tak, mam model Explorer. Cenię go za to, że bateria dość długo trzyma. Jest wytrzymały, bo już kilka razy miałem okazję to sprawdzić – już nieraz mi wypadł podczas wsiadania do kabiny, czy wtedy gdy robiłem trening Tabata. Do tej pory jest cały i zdrowy, a nawet jak trenowałem w deszczu to też lekko mi zmókł i nic mu się nie stało, czyli wytrzymałość jest na wysokim poziomie i to się bardzo ceni.

Czy Adrian Trucker Paker żyje głównie kierowaniem ciężarówki i ćwiczeniami? Co Cię regeneruje poza spaniem, czy wspólnym czasem z rodziną? A może są jeszcze jakieś dyscypliny sportowe, aktywności za którymi przepadasz?

AP: Niby trening to wysiłek, ale uwierz, że przy tym czuję się zrelaksowany i odprężony. Oczywiście sen jest największą regeneracją, tylko w trasie go trochę brakuje, ale jak jestem z rodziną, z dziećmi na weekendzie, wtedy nie trenuję, lecz staram się spędzać czas z rodziną i jak najbardziej odpoczywam od pracy i nabieram siły do dalszego działania. I jeszcze przy okazji motywacji – to również moje dzieci i żona są dla mnie mega motywacją do działania, czyli moja najbliższa rodzina.

Ciekawi mnie – jakim kierowcą jesteś na co dzień. Jak przesiadasz się do osobówki – jesteś typem szeryfa i uwielbiasz lewy pas czy raczej odwrotnie? A może „to zależy”?

AP: Tutaj będzie troszkę śmieszne ponieważ prędkość osobówką rozwijam jak ciężarówką i rzadko kiedy szybko jeżdżę. Nawet żona mi mówi, że „mule podczas jazdy”, ale no niestety – jak się tyle kilometrów robi ciężarówką to później w osobówce jakoś mi ciężko przekraczać nawet te 120 km na godzinę po autostradzie, gdyż ciężarówką jadę maksymalnie 90 km na godzinę i taki mam nawyk.

Twój idol? Kto to jest?

AP: Mój idol? Odpowiem przewrotnie – to jest bycie znacznie lepszą wersją samego siebie. 😊

Rozmawiał i opracował Mateusz Byś

Newsletter

Zapisz się i otrzymuj informacje o:

  • Pancernych smartfonach HAMMER oraz produktach myPhone
  • Promocjach i konkursach na telefony oraz akcesoria

Zapisując się na newsletter, akceptujesz regulamin serwisu