Z HAMMEREM W CZTERY OCZY #15 – WYWIAD ZE ZBIGNIEWEM ZIOBEREM

Powrót do strony produktu

Jeden z najbardziej doświadczonych zawodników Elite OCR w Polsce. Globalny ambasador marki Spartan. Zawodnik drużyny Spartan Pro Team oraz ExTeam – tak w kilku słowach można przedstawić Zbigniewa Ziobera, sportowca, trenera personalnego i przygotowania motorycznego, właściciela Studio Treningowego ZZ STUDIO. Zbyszek w wywiadzie zdradza nam jaką drogę przeszedł, aby stać się profesjonalistą, jak przez dekadę ewoluowały branża oraz dyscyplina OCR oraz jakie ma biegowe marzenia.

Zbyszku, rozmawiamy chwilę po tym, jak wygrywasz Runmageddon Rekrut w Krakowie. To Twoje pierwsze zwycięstwo w RMG! Czekałeś na nie aż 7 lat, w co, z perspektywy Twoich dokonań, ciężko uwierzyć. Powiedz, jak smakuje to zwycięstwo i dlaczego tyle trzeba było na nie czekać?

ZZ: Zwycięstwo w Krakowie było niesamowite, czuję dumę i delikatną ulgę. Zajmowałem już drugie oraz trzecie miejsca w Runmageddonie, ale tego pierwszego jeszcze mi się nigdy nie udało zdobyć. Dlatego smak tego zwycięstwa jest naprawdę wspaniały, zwłaszcza, że obsada biegu była bardzo mocna.

Przekraczasz magiczną 30-stkę. To chyba prime time, czyli najlepszy czas i możemy spodziewać się kolejnych zwycięstw?

ZZ: Tak, dokładnie! Powoli zbliżam się to tego czasu i jest to faktycznie tzw. prime time w karierze biegacza. Czuję, że forma jest zwyżkowa, a doświadczenie procentuje. Głód kolejnych zwycięstw jest ogromny.

Zbyszku, nie ukrywajmy – znamy się wiele lat zarówno z pracy jak i z zawodów biegowych. Pamiętam jak nagrywaliśmy filmy instruktażowe dla fanów HAMMERA dotyczące pokonywania wybranych przeszkód OCR. Wydaje się że, było to wieki temu… nie było brody, aż takich mięśni i zapewne doświadczenia. Jaką drogę przeszedłeś?

ZZ: Przede wszystkim nabrałem więcej doświadczenia. Przybyło też masy mięśniowej i siły. Jest to konsekwencja rozwoju, udziału w licznych startach i naturalna kolej rzeczy. Częściowo zmusiła mnie do tego sama ewolucja biegów OCR. Kiedyś, aby zająć wysoką lokatę, wystarczyło być dobrym biegaczem. Teraz przeszkody są bardziej techniczne, a jednocześnie wymagające większej siły. Mimo, że jestem kilka kilogramów cięższy niż wtedy, gdy się poznaliśmy to jestem znacznie szybszy i wytrzymalszy. A broda? Nigdy nie miałem zarostu, chciałem spróbować i tak zostało. Na arenie międzynarodowej wielu zawodników poznało mnie z brodą czy zarostem i dziwią się jak mnie widzą na zdjęciach z przeszłości, jak wyglądałem, gdy jej nie miałem. Teraz to już jak mój znak rozpoznawczy.

Wspomniałeś, że wiele zmieniło się też jeżeli chodzi o rozwój dyscypliny. Mam wrażenie, że podobnie jest też z dostępem do infrastruktury. Właściwie jeszcze nie tak dawno, jak ktoś chciał potrenować przechodzenie przeszkód to nie miał zbyt wielu możliwości. W grę wchodziły małpie gaje, drążki, albo własne konstrukcje. Dziś jest już więcej komercyjnych, profesjonalnych sal z przeszkodami czy konstrukcji w plenerze będących skompresowanymi torami. Jak grzyby po deszczu wyrastają rozmaite parki parkour czy do street workoutu itp. Mógłbyś pokusić się o porównanie aktualnych realiów do tych sprzed 5-6 lat, gdy byłeś na początku swojej drogi?

ZZ: Tak to prawda, aktualnie powstaje wiele centrów treningowych stricte pod OCR. Pojawiło się na rynku również kilku jak nie kilkunastu producentów chwytów treningowych czy projektantów konstrukcji do treningu OCR. To wszystko poprzez popularność tej dyscypliny, zawodów i tego że OCR wszedł do telewizji poprzez takie programy jak np. Ninja Warrior, czy Spartan Games. Wszystko rozwija się dzięki zainteresowaniu OCR większej ilości osób i to w każdym wieku.

Biegasz w zawodach biegowych już dekadę. W tych z przeszkodami niewiele krócej. Zdobyłeś doświadczenie na arenie krajowej i międzynarodowej, które jest poparte sukcesami. Systematycznie zgarniasz nagrody, jak nie w kategorii open to w wiekowej. Jak zmieniały się Twoje motywacje przez ten okres?

ZZ: Na szczęście z moją motywacją nie jest źle. Zawsze znajdowałem sobie jakiś punkt odniesienia, cel i do niego dążyłem. Po osiągnięciu go wyznaczałem kolejny i kolejny. Myślę, że nie umiałbym trenować tak po prostu, dla zdrowia czy fun’u. Mnie motywuje rywalizacja i wyzwania. Śledzę swoich przeciwników, którzy de facto są moimi przyjaciółmi czy dobrymi znajomymi i oni również nie osiadają na laurach. Wszyscy, każde swoje sukcesy przekuwamy w jeszcze cięższą pracę nad sobą. Nie chcę zostać w tyle. Bardzo dużą rolę w procesie mojej motywacji ma trening mentalny czy ogólnie mentalność. Pracuję nad tym, aby panować nad sobą, być uważnym, głodnym sukcesów i reprezentować pewne wartości etosu treningowego. Swoje życie zawodowe i prywatne obracam wokół sportu, a sport to zdrowie fizyczne i psychiczne.

Pięknie powiedziane i pełna zgoda. A czy dostrzegłeś jakiś punkt przełomowy, zwrotny w swojej karierze, który dał nową jakość i lepsze rezultaty?

ZZ: W pewnym etapie mojego życia stwierdziłem, że wszystko ma swój powód, jak i konsekwencje. Zacząłem większą uwagę poświęcać szczegółom, detalom. Praca w miejscach, w których pracowałem zapewniła mi pewien bagaż doświadczeń – bazę. Dziś wyciągam wnioski z każdej sytuacji, a kwestie, z którymi mam problem próbuję rozwiązać, dzięki czemu nie popełniam ponownie tych samych błędów. To mnie rozwija i umacnia. Jestem zdania, że nie popełnia błędów ten co nic nie robi. Wzrasta moka samoświadomość i pewność siebie.

Z każdym tygodniem staję się mądrzejszy, analizuję to jak pracowałem i jakie to dawało rezultaty i to nad czym jeszcze muszę pracować. Dzięki temu myślę, że staję się lepszym sportowcem, a przede wszystkim człowiekiem.

Uważam, że teraz jestem w najlepszej formie ze względu na to, że jestem sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Nie mam presji i sam sobie jej nie narzucam. Jestem zależny tylko od siebie i moich klientów, którzy tak na prawdę mnie napędzają. Dzięki spokojnej głowie, mogę lepiej trenować, a po mocnym treningu odpoczywać.

Jak wspomniałeś, jesteś ciągle głodny sukcesów, a Twoje doskonalenie się nie ma końca. Masz na to jakiś sposób, patent?

ZZ: Sytuacja na świecie pokazuje jak mało mamy czasu. Ja staram się wykorzystywać każdą godzinę na maksa dla siebie, przyjaciół, mojej rodziny czy partnerki. Otaczają mnie osoby, które mnie wspierają duchowo i mentalnie, a to wsparcie jest dla mnie najważniejsze. Bez wsparcia najbliższych, które daje komfort, wygodę i przestrzeń na rozwój, nie osiągałbym sukcesów. Czuję, że to jest właśnie klucz.

Biegałeś już uliczne maratony, crossy i górskie ultra. Do tego też szybkie akcenty i wiadomo – przeszkody. Biegałeś nad jeziorem Tahoe w Kalifornii w USA, a także w Kanadzie czy u podnóża włoskich Dolomitów. To pobudza wyobraźnię. Jakie masz biegowe marzenia jeżeli chodzi o udział w zwodach/miejsce ich rozgrywania?  

ZZ: Moim cichym marzeniem jest, aby wystartować na Mistrzostwach Świata Spartan w Abu Dhabi. W Azji mnie jeszcze nie było. 😊 Dzięki bieganiu zwiedziłem Polskę, kilka krajów europejskich, a także właśnie Amerykę Północną. Nie wiem czy bym tyle zwiedził, wyjeżdżał, gdyby nie chęć rywalizacji międzynarodowej. Nie chcę poprzestać tylko na tym, póki mogę chcę łączyć pasje, czyli bieganie i zwiedzanie z wyjazdami do innych krajów.

Wiele aktywnych osób, także uczestników zawodów, staje na pewnym poziomie jeżeli chodzi o wyniki. Z częścią z tych przeszkód, która stoi na ich drodze da się uporać chociażby wprowadzając drobne zmiany w treningu. Tobie udało się przekroczyć próg, osiągnąć wiele i stać się zawodowcem. Gdybyś mógł doradzić takim osobom – jak stać się bardziej PRO i wejść na wyższy poziom, to co byś polecił?

ZZ: Ja zauważam, że wielu początkujących zawodników chce osiągać wyniki tu i teraz. Moim celem jako trener jest uświadamiać innych, że na wyniki przyjdzie jeszcze czas, a najważniejsza jest praca nad sobą, nad swoimi zdolnościami motorycznymi. A tego amator nie jest w stanie osiągnąć w pół roku. Owszem, progres będzie, ale na chwilę. Niestety, wizja szybkich efektów często kończy się kontuzją lub właśnie stagnacją. Uważam, że trzeba znaleźć balans między treningiem, a odpoczynkiem, mieć pewną perspektywę długofalową swojego rozwoju i cierpliwość. Amatorom tego bardzo brakuje. Trenują więcej niż powinni, a przez to odpoczywają mniej. Porównują się do najlepszych często nie wiedząc jaką pracę wykonali i drogę przeszli. Trzeba pracować nad danymi elementami krok po kroku, aż w końcu ułoży się cała układanka, a to przełoży się na wyniki i ogólną formę. Ja nie osiągnąłem tego wszystkiego w pół roku, czy rok… Powiem więcej, nawet teraz uważam, że czeka mnie jeszcze mnóstwo pracy. Widzę ile mi brakuje do lepszych od siebie.

Trening biegowy i siłowy, gimnastyka, rozciąganie, fizjo, dieta+odżywki, komora hiperbaryczna, regeneracja… trzeba zadbać o sporą ilość detali, które składają się na rezultaty i sukces. Możesz zdradzić z jaką metryczką, podsumowaniem w każdym z tych aspektów kończysz tydzień?

ZZ: To wszystko zależy. Mam ogrom możliwości regeneracyjnych, ale nie zawsze mogę skorzystać ze wszystkich. Przede wszystkim zauważyłem, że najwięcej daje mi po prostu sen – im lepszy jakościowo tym bardziej wypoczęty wstaje. Wtedy jestem w pełni gotowy do dalszych, cięższych treningów. Owszem, fizjoterapia, komora hiperbaryczna, czy masaż pneumatyczny, dają mi dużo, ale nie zawsze mam czas na takie terapie i zazwyczaj jest to od jednej do dwóch takich terapii w ciągu tygodnia. Wszystko też zależy od okresu treningowego – jeżeli jest to bardzo ważny start to sesji w komorze hiperbarycznej jest nawet kilka w ciągu tygodnia. Wtedy też uskuteczniam bardziej terapię manualną ponieważ np. objętość treningowa jest mniejsza, dlatego mogę więcej czasu poświęcić na te zabiegi.

Zawodowo jesteś trenerem personalnym, a także właścicielem ZZ Studio Treningowe. Czasy mamy trudne i dotyka to w sposób szczególny osoby o takiej profesji jak Ty. Jak pandemia może wpłynąć na branżę i jaka przyszłość maluje się dla siłowni, sieci fitness i podobnych miejsc?

ZZ: Czasy pandemii pokazały, że Studia Treningowe (kameralne sale ćwiczeń) są przyszłością dla trenerów personalnych. Wielu trenerów straciło prace i źródło dochodów w związku z zamknięciem klubów fitness, ich miejsca pracy właśnie.

Zibo, na koniec już – powiedz gdzie kolejne zawody i gdzie będzie można Tobie kibicować?

ZZ: W najbliższym czasie mam zaplanowany start w SpartanRace na dystansie Ultra w Andorze. Czeka mnie 50-cio kilometrowa przeprawa w Pirenejach… z przeszkodami (!). Stawiam sobie za cel, aby być w Top10 Elity. Głównym celem w tym roku są dla mnie jednak Mistrzostwa Europy Spartan w szwajcarskim Verbier, które odbędą się we wrześniu. A po drodze jest jeszcze kilka spartańskich startów, między innymi w Polsce, Czechach, Francji oraz Słowacji.

Trzymamy kciuki, wszystkiego dobrego!

Rozmawiał i opracował Mateusz Byś

Newsletter

Zapisz się i otrzymuj informacje o:

  • Pancernych smartfonach HAMMER oraz produktach myPhone
  • Promocjach i konkursach na telefony oraz akcesoria

Zapisując się na newsletter, akceptujesz regulamin serwisu