Z HAMMEREM W CZTERY OCZY #18 – WYWIAD Z HANIĄ BAKUNIAK

Powrót do strony produktu

Hanna Bakuniak pochodzi z Bydgoszczy, gdzie prowadzi własną szkołę pływania „CHAMPIONS SWIM”. Jest multimedalistką Mistrzostw Polski i Świata zarówno wśród seniorów i młodzieżowców w pływaniu na basenie oraz wodach otwartych. Specjalizuje się w pływaniu długodystansowym oraz w lodowym pływaniu (w wodzie o temp. poniżej 5°C). Swoje treningi urozmaica bieganiem, jazdą na rowerze i treningiem na siłowni. Jest pierwszą Polką, która pokonała lodową milę z aktualnym rekordem Polski na dystansie 1 km w kategorii open kobiet… i mężczyzn. Przypisano jej tytuł „Iron Ice Woman” (jako pierwsza Polka przepłynęła lodową milę i „zrobiła” pełny triathlon). W wywiadzie zdradza jak ważny jest trening mentalny, z jakimi wyzwaniami do pokonania wiąże się pływanie w zimnej wodzie i o czym myśli podczas pływania.

Haniu, mam wrażenie, że jesteś „złotym dzieckiem” zimowego pływania i pływania na otwartych wodach. Oczywiście to tak z przymrużeniem oka, jeżeli jednak wziąć pod uwagę fakt, że od wielu lat osiągasz sukcesy w tych konkurencjach, a jesteś jedną z młodszych uczestniczek zawodów, to myślę, że można tak powiedzieć. Powiedz, jak w ogóle zaczęła się Twoja przygoda z pływaniem?

HB: Pamiętam, że jak byłam mała to poszłam na basen i brat rzucił krążek tak, że nie mogłam go wyłowić, bo nie umiałam pływać. To skutkowało tym, że rodzice zapisali mnie do szkółki pływackiej. Po skończonym kursie pływania zaproponowano mi pójście do Szkoły Podstawowej nr 63 do 1 klasy „A” tj. sportowej o specjalności pływanie. Bardzo chciałam znaleźć się w tej klasie „A” w tej szkole. Przeszłam testy sportowe i tak od podstawówki zaczęłam jeszcze lepiej rozwijać swoje umiejętności pływackie.

Jesteś niemal wzorcowym przykładem rozwoju. Najpierw pływanie na basenach, później otwarte wody, a następnie pływanie w zimnej wodzie. Potoczyło się szybko – odpowiedziałaś na post Bogusława Ogrodnika, który kompletował skład sztafety i miał problem z doborem kobiet do drużyny (w sztafecie obowiązywał wymóg udziału co najmniej jednej kobiety). Jakie wiązałaś z tym oczekiwania i co Cię do tego popchało?

HB: Na post Bogusława Ogrodnika (którego co ciekawe – znałam tylko z postów na jego facebook-owym fanpage’u) trafiłam przypadkiem, ale długo nie myślałam z odpowiedzią. Byłam wtedy 1,5 miesiąca po artroskopii kolana, z jednej strony chciałam trenować by spełnić swoje ostatnie wtedy sportowe marzenie (kwalifikacja na międzynarodowe zawody na wodach otwartych), z drugiej ciężko mi było wrócić do pływania i najchętniej omijałabym basen szerokim łukiem. Pomyślałam, że fajnie byłoby spróbować zimowego pływania, a lodowata woda będzie dodatkowo formą rehabilitacji kolana. Nie miałam nic do stracenia, żadnej presji na wynik, chodziło tylko o to by mieć przyjemność z tego co robię.

Wyjątkowo, a później potoczyło się już szybko. Domyślam się, że podczas pływania w zimnej wodzie, czy w ogóle na otwartych wodach, dochodzi więcej barier i stanowi one większe wyzwanie niż pływanie w wodzie na krytym basenie. Szczególnie na początku trzeba przełamać się psychicznie i pogodzić z zimną wodą oraz mieć na uwadze „orientację w terenie”. Z jakimi wyzwaniami jeszcze dla Ciebie wiąże się pływanie w zimnej wodzie?

HB: Zgadza się, podczas pływania na wodach otwartych, a tym bardziej w lodowatej wodzie zawodnik musi mieć na uwadze więcej rzeczy niż podczas startu na krytym basenie. Według mnie największym wyzwaniem przy uprawianiu zimowego pływania jest kontrolowanie oddechu, zachowanie „spokojnej głowy” i koncentracji.

Powiedz, jak w takim razie udaje Ci się znosić takie próby i osiągać sukcesy? Jak sobie z tym radzisz, jak oswajasz? 

HB: Myślę, że to przede wszystkim dzięki regularnym treningom oraz pracy z psychologiem sportowym. W sumie ta ostatnia część poprzedniego zdania jest ważniejsza. Można ciężko trenować, ale jak nie jest to poukładane w głowie to trudno przełożyć to na odpowiedni wynik czy realizację celu. Ja miałam możliwość zacząć pracę z panią psycholog jeszcze przed doznaniem kontuzji oraz kontynuować współpracę także długo po operacji. Dzięki temu nauczyłam się patrzeć na niektóre rzeczy z innej perspektywy, ignorować to co nie jest dla mnie ważne i być jeszcze bardziej świadoma tego co robię oraz co trzeba zrobić by osiągnąć sukces.

Jasne, to też dobry przykład dla innych i rada, aby nie skupiać się tylko na treningu fizycznym, lecz też mentalnym. Z wywiadów z innymi pływakami wiem, że codzienność pływaka, szczególnie zawodowego, jest trudna. Wiąże się z dużą dyscypliną, reżimem dot. diety i treningów, a jednocześnie rutyną – wchodzi się na długo do wody i wykonuje to samo z codzienną powtarzalnością. Podobnie u Ciebie, a zdarzało się nawet, że pływałaś dziennie po 10 kilometrów i więcej. Jak się motywujesz i mobilizujesz do jeszcze większej pracy?

HB: To prawda, pływanie wiąże się z dużą ilością wyrzeczeń oraz rutyną. Najważniejsze jednak jest mieć postawiony jasno określony cel. Wtedy choćby mi się nie chciało czegoś zrobić to wiem, że chwila lenistwa może oddalić mnie od osiągnięcia celu. Duży wpływ na to ma też grupa treningowa, dzięki której można m.in. osiągnąć na treningu więcej niż się myślało. W gorszych momentach idę do najbliższych po „kopniaka w tyłek”, obejrzę motywujący mnie film lub zacznę czytać książkę i wracam z chęciami do dalszej realizacji planu.

Zdarzyły Ci się w wodzie, czy podczas trenowania jakieś trudne sytuacje? Może otarłaś się o granice życia? Jak z tego wybrnęłaś?

HB: Należę do tych osób co nie lubi się nad sobą użalać. Ciężko też przychodzi mi mówienie, że coś mnie boli i nie daję rady. Przez to wiele treningów robiłam na resztkach sił zamiast dać organizmowi na moment odpocząć i wrócić ze zdwojoną energią. Zdarzały mi się dość często różne mniejsze i większe problemy w okresie treningowym i chyba mogłabym w tym temacie napisać cały rozdział.

Czy otarłam się o granicę życia? Myślałam, że tak za każdym razem jak zjeżdżałam na rowerze z dość długiej i stromej góry podczas robienia pełnego ironmana, ale przeżyłam!

Masz za sobą wiele sukcesów. Oficjalnie, jesteś pierwszą Polką, która pokonała lodową milę (ponad 1609 m w wodzie o temp. poniżej 5 stopni Celsjusza). Udało się Tobie tego dokonać w czasie 23 min i 7 sekund. Zdaje się, że jest to najlepszy wynik na świecie i bodaj 12. w tabeli wszechczasów. Ponadto, należy do Ciebie kobiecy rekord świata w zimnej wodzie na dystansie kilometra (czas 13:05,73 – Veitsbronn 2018). Powiedz, masz jakąś receptę, triki na to? Gen zwycięzcy, chęć zapisania się na kartach historii, a może po prostu lubisz wyzwania i nowe przeżycia?

HB: Niestety zarówno rekord Guinessa na dystansie 1km jak i Lodowej Mili zostały już pobite. Obecnie czas z Veitsbronn jest Rekordem Polski w kategorii open kobiet… i mężczyzn.

Zdecydowanie lubię wyzwania i nowe przeżycia. Nigdy nie sądziłam i nie brałam pod uwagę tego, że moje imię i nazwisko będzie widniało przy osiągnięciach większych niż medal Mistrzostw Polski.

Możesz też pochwalić się tytułami takimi jak: Iron Ice Woman (jako pierwsza Polka za przepłynięcie lodowej mili i „zrobienie” pełnego triathlonu – Bydgoszcz Borówno), oraz Baltic Cold Beast za ukończenie 1 km w zimnej wodzie podczas zawodów Gdynia Winter Swimming Cup. I na tej imprezie jesteś multimedalistką. Zdaje się, że zawody w Gdyni mają szczególne miejsce w Twoim sercu?

HB: Sama Gdynia jest jednym z moich ulubionych miejsc – racja. Uwielbiam przyjeżdżać do tego miasta chociażby na chwilę. Ale to nie jedyny powód, dla którego Zawody Gdynia Winter Swimming Cup mają szczególne miejsce w moim sercu. Impreza jest świetnie zorganizowana przez wspaniałych ludzi i choć to zawody zimowych pływaków to panuje tam gorąca atmosfera. Do tego podczas drugiej edycji ze względu na kontuzję kostki nie miałam startować w zawodach. Jednak dałam namówić się organizatorowi tj. Piotrowi Biankowskiemu i to od razu na najdłuższy dystans 1km. O ile warunki przed startem i moja dyspozycja nie napawały mnie optymizmem to generalnie pływanie w lodowatej wodzie sprawiło mi ogromną przyjemność i na pewno żałowałabym gdybym jednak nie spróbowała wystartować. Udało się!

Pływanie, bieganie, jazda na rowerze… Jak wygląda zwykle Twoja metryczka z podsumowaniem treningów z tygodnia?

HB: Kiedy szykowałam się do pełnego dystansu w triathlonie to prowadziłam dzienniczek treningowy. Był on bardzo kolorowy – każda aktywność miała przypisany kolor, np. pływanie – niebieski, rower –czarny, bieg – zielony itd. Wtedy sama sobie rozpisywałam plan i ustalałam ile chcę zrobić km/ treningów w zależności od tego jak się w danym tygodniu czułam oraz ile miałam pracy. Obecnie zrobiłam sobie przerwę od zapisywania każdego treningu, by czerpać jak największą frajdę z aktywności, dać odpocząć nieco głowie i nie dać się zwariować przez cyferki obok kilometrażu i tempa.

Na koncie masz też pokonanie wpław i o własnych siłach m.in. liczący 34 kilometry kanał Catalina i to w nocy, – też jako pierwsza Polka. Powiedz, co człowiek myśli w trakcie takiej przeprawy? A może myśli całkiem odcina i jest zupełna pustka, a jednocześnie skupienie na osiągnięciu celu?

HB: Pokonałam Kanał Catalina z wyspy Catalina do wybrzeży Los Angeles. Płynęłam nieco ponad 10 godzin i w tym czasie myśli miałam przeróżne. Podczas pływania można sobie w głowie śpiewać, układać wierszyki, planować co się zje po dopłynięciu. Można też myśleć co się dzieje wokół, co się widzi, w moim przypadku np. widziałam pięknie rozświetloną część Los Angeles na tle ciemnego nieba, albo przepływające dość blisko ogromne statki. Uważam, że przy tak długich przeprawach należy pamiętać o celu, ale nie warto być ciągle skoncentrowanym na osiągnięciu założonego wyniku. Polecam też  (szczególnie kiedy odczuwa się kryzys) skupiać się na tych dobrych myślach, nawet jeżeli miałyby dotyczyć głupich czy błahych rzeczy.

Aby taka próba była oficjalnie zaliczona, zawodnik musi m.in. samodzielnie rozpocząć przeprawę ze stałego lądu oraz samodzielnie ją zakończyć wychodząc na stały ląd. Jednak po tak długim pobycie w pozycji poziomej, przy wytężonym wysiłku, gdy ma się w rękach i nogach wiele kilometrów trudno wyjść bez pomocy innych. Nogi odmawiają posłuszeństwa, kręci się w głowie. Jednak Ty lubisz trudne wyzwania i znasz już ten stan. Da się do tego jakoś przygotować?

HB: Tak, da się przygotować i nie mam na myśli tego by jak najwięcej pływać od ściany do ściany basenu. Kiedy zaczynałam swoje przygotowania do 10km maratonu to rozmawiałam z trenerką co należy u mnie wzmocnić i jak to możemy zrobić. Tak oto w moim treningu pojawiły się elementy np. pływania kraulem z głową w górze lub dodatkowe zadanie na koniec treningu z akcentem na delfin, do tego doszło więcej ćwiczeń stabilizacyjnych na lądzie.

Wiele z tych długodystansowych przepraw podejmujesz z innymi pływakami, z Piotrem Biankowskim, Bogusiem Ogrodnikiem czy Aleksandrą Bednarek. Wydawało się nawet, że jesteście w jakiś sposób nieodłączni. Nie korciło Ciebie, aby dołączyć ostatnio do Oli czy Piotra podczas przepłynięcia Kanału La Manche?

HB: Osobiście nie mam parcia by pokonać Kanał La Manche. Pod koniec kwietnia Bogusław Ogrodnik przesłał mi informację, że jest wolny slot w podobnym terminie co start Piotra Biankowskiego i prawie dałam się namówić by jechać z nimi do Anglii. Nie martwiłam się o swoje przygotowanie fizyczne. A bardziej o koszty (ok. 25 tys. zł) i to, że wyjazd planowany w okolicach 29.06 do 11.07 to byłby problem z wzięciem urlopu w pracy oraz egzaminami na studiach. Do tego w tym czasie planowałam rozpoczęcie własnej działalności, więc stwierdziłam, że są rzeczy ważniejsze niż La Manche.

Powiedz, czego nauczyły Cię podjęte sportowe wyzwania i w czym pomaga Ci to na co dzień? Jakie pokonałaś słabości dzięki treningom i sukcesom?

HB: Sport nauczył mnie organizacji czasu dbania o detale i patrzenia na niektóre rzeczy z różnych perspektyw (szczególnie podczas planowania wyjazdów). Podejmowanie się sportowych wyzwań zbudowało we mnie większą pewność siebie i to, żeby nie wierzyć tym co mówią niektórzy przestrzegając np. „nie dasz rady”. Oprócz tego treningi triathlonowe (szczególnie biegowe) utwierdziły mnie w tym, że granice są tylko w głowie, a niemożliwe nie istnieje.

Myślałam, że już wiele przeszłam i jestem wystarczająco silna psychicznie, by poradzić sobie ze wszystkimi problemami. Niestety myliłam się. 3 tygodnie przed startem na pełnym dystansie w triathlonie w Borównie zmarła moja babcia, a ja dosłownie sięgnęłam dna. Zastanawiałam się wtedy czasem nad rezygnacją ze startu, ale znam siebie i gdybym to zrobiła, to czułabym się jeszcze gorzej. Tym bardziej że moje przygotowania i start w triathlonie niosły pomoc dla Mareczka (młodszego brata koleżanki ze Szczecina). Dzięki temu, że miałam cel i przy tym wsparcie najbliższych (za co im ogromnie dziękuję!), powoli wracała we mnie wiara, że to, co robię, ma sens i zakończy się sukcesem.

Podoba mi się to i imponuje jak podkreślasz swoje pochodzenie. Otwarcie mówisz i podejmujesz wiele wyzwań dla Polski, tak jak było to przy okazji rocznicy 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Wtedy w imię Ojczyzny podjęłaś z sukcesem wiele wyzwań. Nie jest to coś zwykłego, codziennego dla każdego z nas. Skąd w Tobie tak piękny patriotyzm i postawa?

HB: Mam to chyba w krwi. Cieszę się i czuję dumę kiedy mogę założyć koszulkę z orzełkiem na piersi. Uważam, że ważne jest, aby pamiętać i podkreślać to skąd się pochodzi.

Rozpoczęłaś działalność trenerską, o czym już wspomniałaś. Powiedz coś więcej o tym.

HB: Formalnie jestem (jeszcze) instruktorem pływania. Od września 2021 ruszyłam w Bydgoszczy ze swoją szkołą pływania „CHAMPIONS SWIM”. W przeszłości prowadziłam już kilka lekcji pływania oraz rozpisywałam treningi dla innych. Spodobało mi się to co robię i chcę rozwijać się w tym kierunku. Poza tym mam nadzieję, że ludzie staną się bardziej świadomi, iż umiejętność pływania przydaje się nie tylko na zawodach, ale co ważniejsze może uratować czyjeś życie.

Wiem, że w Twoim domu półki uginają się od pucharów i medali. Samych medali masz już ponoć ok. 200, a do tego wiele pucharów. To musi być wyjątkowy obrazek, swoisty łuk triumfalny potwierdzający wysiłek, pracę i zaangażowanie. Jakie cele i marzenia przed Tobą?

HB: Racja, brat już mi nawet zabrania wnosić do jego pokoju kolejne puchary (śmiech). Teraz skupiam się na rozwinięciu własnej firmy. W międzyczasie będę przygotowywać się do Mistrzostw Świata w Zimowym Pływaniu. Przez COVID w 2022 r. wspomniane zawody odbędą się dwa razy – najprawdopodobniej w lutym w Katowicach (federacja IISA) i w marcu w Petrozavodsk w Rosji (federacja IWSA). Chcę przygotować się także do przepłynięcia w zimnej wodzie dystansu dłuższego niż Lodowa Mila – na ile organizm pozwoli to się okaże.

Co poleciłabyś, doradziła komuś kto planuje rozpocząć przygodę z pływaniem w zimnej wodzie i na długich dystansach?

HB: Przede wszystkim polecam konsultacje z kimś kto nie jest w tym temacie nowicjuszem. Jeśli mowa o wchodzeniu do zimnej wody to polecam zwrócić uwagę na oddech, by był spokojny i umiarkowany (niby to banał, ale przy wejściu wiele osób zapomina oddychać i je „zatyka”). Co do pływania na dłuższych dystansach to rekomenduję stopniowe zwiększanie dystansu i w miarę możliwości dbałość o nawadnianie i jedzenie (szczególnie gdy dystans wynosi 10 km i więcej).

W jednych zawodach wspieranych przez naszą markę wygrałaś smartfon. Powiedz, używasz HAMMERA? Za co go cenisz?
HB:
Na co dzień jeszcze nie, ale zamierzam niedługo go rozpakować i mianować moim asystentem w firmie. Miałam okazję kilka razy mieć w rękach HAMMERA i to naprawdę solidny telefon. Zdecydowanie wytrzymałość to jego najmocniejsza cecha.

Polecamy śledzić Hanię w mediach społecznościowych:
> Hania na FB
> Szkoła pływania CHAMPIONS SWIM

 

Trzymamy kciuki, wszystkiego dobrego!
Rozmawiał i opracował Mateusz Byś

Newsletter

Zapisz się i otrzymuj informacje o:

  • Pancernych smartfonach HAMMER oraz produktach myPhone
  • Promocjach i konkursach na telefony oraz akcesoria

Zapisując się na newsletter, akceptujesz regulamin serwisu