Z HAMMEREM W CZTERY OCZY #20 – WYWIAD Z PAULINĄ WOŁCZEK

Powrót do strony produktu

„Lubię widzieć, że to co kiedyś było nieosiągalne teraz jest dla mnie zwyczajne. (…) Motywuje mnie droga, którą musiałam przejść i robota, którą musiałam wykonać, aby znaleźć się w miejscu, w którym jestem”. Rozmawiamy z Pauliną Wołczek, zawodniczką klubu Ex Team, testerką toru Ninja Warrior Polska, czołową biegaczką OCR w kraju i trenerką. Paulina podsumowuje sezon, zdradza nam za co pokochała bieganie z przeszkodami i jak zabrać się za pierwsze zawody.

 

Mateusz Byś: Zawodniczka najlepszej sztafety mieszanej w biegach przeszkodowych w Polsce z tytułem Mistrzyni, zwyciężczyni kilku Runmageddonów oraz zdobywczyni wielu miejsc na pudłach w takich biegach jak np. Runway. Paulina, sezon 2021 już za Tobą. Jesteś po okresie roztrenowania. Jak podsumujesz ten rok i z jakiego osiągnięcia jesteś najbardziej dumna?

Paulina Wołczek: Ohh, ten rok był bardzo specyficzny. Dla mnie odrobinę ciężki, bo miałam mocne, ambitne cele, które nie do końca udało mi się zrealizować. Dosyć szybko, bo już we wrześniu, odczuwałam zmęczenie sezonem, a w planach miałam jeszcze kilka jesiennych startów, z których zdecydowałam się zrezygnować. Czy jestem dumna? To chyba za dużo powiedziane, choć jestem bardzo zadowolona z podwójnego zwycięstwa podczas wrocławskiego Runmageddonu. Szczególnie, że na krótszym dystansie wygrałam również w ubiegłym roku, więc można powiedzieć, że obroniłam tytuł. Natomiast jeśli chodzi o dystans Classic to był to mój pierwszy start w życiu na tym dystansie, więc również bardzo się cieszę, szczególnie, że były to starty dzień po dniu, a trasa była naprawdę piekielna. Wyjątkowe miejsce w moim serduszku ma również wygrana sztafeta podczas Mistrzostw Polski, gdzie z moim narzeczonym Wojtkiem i naszym kolegą z drużyny Zbyszkiem (Zbigniew Ziober) stworzyliśmy dream team i połączyliśmy nasze najlepsze strony zgarniając złoto i tytuł Mistrzów Polski w sztafecie mieszanej.

Trening biegowy i siłowy, gimnastyka, rozciąganie, fizjo, dieta+odżywki, regeneracja… trzeba zadbać o sporą ilość detali, które składają się na dobre rezultaty i sukces. Zresztą, sama przyznasz – bieganie OCR to ciężki kawałek chleba. Co szczególnie uwiodło Cię w tej dyscyplinie?

PW: Często słyszę od innych zawodników, że lubią OCR’y przez to, że są tak nieprzewidywalne. Ja właśnie za to bardzo nie lubię tej dyscypliny, bo czasami na trasie dzieją się rzeczy niezależne od Ciebie, albo pojawiają się przeszkody, które są losowe i nie ma znaczenia jak dobrze jesteś przygotowany tyko ile masz szczęścia. Natomiast mnie najbardziej uwiodło chyba to, że trzeba być tu naprawdę silnym i stale się rozwijać. Kiedyś widziałam dziewczyny z Europy pokonujące przeszkody i sobie zamarzyłam być równie silna jak one i zapracowałam na to. Myślę, że to mi się w tym sporcie podoba najbardziej, że nie wystarczy się skupić na jednym – bieganiu, czy sile, trzeba być mocnym, uniwersalnym, wszechstronnym.

W płaskich biegach w rok poprawiłaś życiówkę na 10 km o 6 minut schodząc do czasu 42 minuty. Powiedz, jak to się robi? 😊

PW: Bada się krew! Tak naprawdę moje szybsze bieganie zaczęło się od tego, że zrobiłam w końcu badania, a ich wyniki udzieliły odpowiedzi na sporo pytań. Przez dłuższy czas czułam się fatalnie i właściwie w ostatnim momencie poszłam do lekarza. Gdybym się wstrzymała kilka dni to prawdopodobnie bym się gdzieś przewróciła i skończyła w szpitalu. Na szczęście trafiłam na cudowną panią doktor, która od razu wysłała mnie na dalsze badania i tak się dowiedziałam o anemii. Pamiętam, że czekając na wyniki w szpitalu prosiłam Boga, żeby to nie było nic poważnego, żebym mogła cieszyć się bieganiem, a już nigdy nie będę narzekała, ze muszę iść na trening…. I faktycznie od tamtej pory tak jest. Odpuszczam treningi tylko gdy wypada mi coś ważnego, a tak dyscyplina, konsekwencja i realizowanie przemyślanego planu treningowego pozwalają mi cieszyć się wynikami.

Wydaje mi się, że niewiele osób o tym wie, a jesteś testerką toru, na którym rywalizują polscy uczestnicy reality Ninja Warrior Polska. To chyba nobilitujące i dające dużo satysfakcji. Miałaś okazję poznać znaczną większość przeszkód i spróbować swoich sił. Jaka z tego płynie nauka i doświadczenie?

PW: Tak, niewiele osób o tym wie. A co do testowania toru – jest to o tyle fajne doświadczenie, że można zobaczyć jak wygląda tworzenie takiego programu od wewnątrz, od kulis. Jest to niesamowita przygoda, po prostu fajnie jest to zobaczyć i sprawdzić się jak sobie radzę na takim torze i na jakim jestem poziomie.

Może jesteś w stanie podzielić się jakąś anegdotką czy ciekawostką zza kulis programu?

PW: Z racji zobowiązującego mnie kontraktu nie mogę nic zdradzić. Mogę powiedzieć tylko, że woda nie jest wcale taka zimna jak się wydaje! 😛

Czy będziemy mogli Cię kiedyś zobaczyć w samym programie?

PW: Na ten moment nie planuję udziału w programie, ale nie mówię „nigdy”. Lubię wyzwania i może kiedyś mnie najdzie, żeby wziąć udział w reality jako uczestniczka. Natomiast wiem jaki stres towarzyszy uczestnikom podczas nagrań i to mnie bardzo zniechęca. W efekcie, trudno przełożyć prawdziwą dyspozycję, formę na wynik w programie.

Biegasz w zawodach biegowych już dobrych kilka lat. Jak Twoim zdaniem ewoluowały same zawody biegów OCR. Może teraz liczą się inne umiejętności niż kiedyś?

PW: Na przestrzeni kilku lat biegi przeszkodowe w naszym kraju poszły bardzo do przodu. Pamiętam czasy kiedy w rywalizacji kobiet nie liczyło się bieganie, aż tak jak teraz. Kiedyś większe znaczenie miało to kto potrafił pokonywać przeszkody. Myślę, że to dobra zmiana, bo rywalizacja staje się bardziej dynamiczna i ciekawsza dla kibiców. Poza tym zmieniły się również przeszkody, teraz jest dużo więcej technicznych przeszkód, a mniej naturalnych, bądź tylko takich siłowych.

Biegów z przeszkodami jest dziś multum. Z tych najpopularniejszych warto wspomnieć chociażby Barbarian Race, Adrenaline Rush, Runmageddon, Biegun, Runaway, Spartan Race… Które to Twoje ulubione i gdzie?

PW: Moim faworytem jest bieg Runaway! W mojej opinii jest to najlepszy bieg, który zapewnia najlepsze nagrody i skupia największą uwagę na zawodnikach. Jest to jeden z niewielu biegów, który nagradza najlepszych zawodników finansowo. Organizatorzy robią kawał dobrej roboty i warto wpisać ten bieg do swojego kalendarza! Z kolei Spartan Race jest najlepiej ustandaryzowanym biegiem, tam zasady są bardzo klarowne i raczej nie ma niejasności dotyczących pokonywania przeszkód.

Kiedyś nie przepadałam za Runmageddonem, a teraz chętnie biorę udział w ich eventach. Każdy bieg jest specyficzny i wyróżnia się na tle pozostałych. Natomiast tak jak wspominałam na początku, gdybym miała polecić jakiś bieg to na pewno byłby to Runaway.

Twoim trenerem jest Twój partner – znakomity biegacz OCR i mistrz Polski – Wojciech Wojtyszyn. Sami jesteście sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Wyobrażam sobie, że to z wielu powodów jest dobre i wygodne, a każdy sukces smakuje jeszcze lepiej.

PW: Tak, jest to wygodne pod tym względem, że jesteśmy ze sobą na co dzień, więc Wojtek wie jak wygląda mój dzień i w które dni mogę realizować dane jednostki treningowe. Gdy coś mi wypadnie szybko możemy dokonać zmian w planie tak, aby wszystkie zaplanowane jednostki zostały zrealizowane. Czasami się śmieje, że Wojtek zna już mój organizm lepiej niż ja i wie jakie czynniki zadziałają na mnie lepiej, albo kiedy powinnam więcej odpocząć. Natomiast, żebyście nie pomyśleli, że jest tak kolorowo to tez zdarza mi się z nim wykłócać o treningi. Kiedy mi się wydaje, że coś nie idzie we właściwym kierunku to Wojtek potrafi z anielską cierpliwością kolejny raz wyjaśnić mi, że ma być tak, a nie inaczej.

Razem prowadzicie treningi personalne i przygotowanie w zakresie motoryki, biegów z przeszkodami, poprawy ogólnej sprawności oraz kondycji. Wiem, że każdy przypadek jest osobny, ale może da się trochę uogólnić. Z jakimi potrzebami i celami najczęściej zgłaszają się do Was osoby?

PW: Najczęściej są to osoby, które chcą wprowadzić więcej ruchu do swojego życia. Ze względu na często siedzący tryb życia są to osoby z przykurczonymi mięśniami klatki piersiowej i osłabionymi mięśniami pośladkowymi. Pochylone barki i głowa to codzienność. Ruch to zdrowie i często o tym zapominamy, czasami nie dużo trzeba, żeby się lepiej poczuć. Samo rozciąganie może przynieść piękne efekty i ulgę dla spiętych mięśni.

Wspólne treningi i poprawa sprawności oraz techniki to niemal niekończący się proces. Tym bardziej, że jest też wiele zmiennych jak dieta, tryb życia, indywidualne predyspozycje. Po jakim czasie zwykle można poczuć różnicę i zauważyć pierwsze efekty treningów?  

PW: Wbrew pozorom pierwsze efekty są zauważalne bardzo szybko. Każdy przypadek jest inny, ale myślę, że już po miesiącu można dostrzec zmiany. Schody zaczynają się dopiero na dalszym etapie sportowej przygody, gdy trzeba dostrzegać detale, które mogą mieć wpływ na lepsze wyniki i je wykorzystywać.

Co doradziłabyś komuś kto trochę biega, ćwiczy, lecz jest zdany na siebie i zamierza spróbować swoich sił w biegach z przeszkodami. Jak podejść do tematu i przygotować się choć trochę.

PW: Wielkiej filozofii tutaj nie ma. Jak sama nazwa wskazuje są to biegi z przeszkodami, więc trzeba biegać 🙂 Dodatkowo trzeba dołożyć trening siłowy, aby mieć moc na pokonywanie przeszkód. Tutaj duże znaczenie ma trening chwytu i trening z własną masą ciała, natomiast warto wykorzystać obciążenie, aby nie umierać na pętlach z łańcuchem, bądź workiem 🙂 Obecnie w wielu siłowniach są organizowane treningi przygotowujące, np. do Runmageddonu, jest wiele miejsc, w których można poćwiczyć przeszkody – jeśli ktoś ma taką możliwość to polecam odwiedzić takie miejsce i się sprawdzić. To dużo daje.

Jest coś takiego jak Ranking OCR Polska – jesteś na 6 miejscu. Stawka jest mocna, lecz też bardzo wyrównana. Co ciekawe, jesteś jedną z najmłodszych zawodniczek w stawce trzydziestu biegaczek. Rozumiem więc, że mocną kartą jest doświadczenie, a największe sukcesy przed Tobą?

PW: Już nie taka najmłodsza :D… A na serio, myślę, ze doświadczenie to jest to czego mi jeszcze trochę brakuje. W biegach OCR biorę udział od ponad czterech lat, ale ścigam się z innymi zawodniczkami od dwóch. Wśród nich jest wiele osób, które biegają już 5 a nawet 6 lat i lepiej znają większość biegów. Jest to coś czego nie przeskoczę. Poza tym ja nie mam w zwyczaju biegać w sezonie co weekend, raczej rozsądnie dobieram biegi, każdy start jest przemyślany. W tym roku brałam udział w lidze, która nie była dla mnie priorytetem. W moim odczuciu nie była najlepiej przemyślana i totalnie nie byłam zadowolona z tych startów, a zajmowane przeze mnie lokaty nie były dla mnie satysfakcjonujące. Dlatego starty w przyszłym roku będą lepiej przemyślane i mam nadzieje, że bardziej owocne.

Jak wygląda zwykle Twoja metryczka z podsumowaniem treningów po tygodniu?

PW: Robię 6 treningów tygodniowo – 4 biegowe i 2 siłowe. Czasami dochodzi 3 trening siłowy, który jest treningiem uzupełniającym, bądź treningiem na przeszkodach czy na sciance. Dla jednych mało, dla innych dużo, dla mnie optymalnie. Każdy może sobie nawrzucać nawet 20 treningów tygodniowo, ale wszystko zależy od tego jak znosisz obciążenia treningowe, jak się regenerujesz i jak wygląda Twój dzień poza treningami. Niewiele trzeba, żeby się przetrenować i stracić zapał do treningów.

Co Cię napędza do rozwoju, licznych treningów? Jakie masz motywacje?

PW: Ja po prostu chciałabym być najlepsza. Paradoksem jest to, że nigdy do tego nie może dojść, bo ja lubię gonić. Lubię to, że jest cały czas coś co muszę poprawić, nad czym popracować. Lubię widzieć, że to co kiedyś było nieosiągalne teraz jest dla mnie zwyczajne. Kiedyś banalnym wydawało mi się zdanie „bądź sam dla siebie motywacją” . Teraz uważam, ze to słowa mają wielką moc. Motywuje mnie droga, którą musiałam przejść i robota, którą musiałam wykonać, aby znaleźć się w miejscu, w którym jestem i szkoda mi teraz z tego zrezygnować. Motywują mnie również ludzie, którzy mnie otaczają: mój Ukochany, który przeszedł wspaniałą drogę, aby osiągnąć dotychczasowe tytuły, jak również moje rywalki, które się ciągle rozwijają i sprawiają, że nie mogę osiąść na laurach.

W przyszłym roku będzie kilka dużych imprez, w tym Mistrzostwa Europy OCR 2022, które odbywają się w Val di Fiemme we Włoszech. Jest kwalifikacja i okazja. Startujesz?

PW: Jeszcze rozważam. Myślę, że to byłoby wspaniałe doświadczenie, szczególnie, że to byłyby pierwsze moje Mistrzostwa Europy. Trochę szkoda z tego nie skorzystać, jednak musze się liczyć z kosztami jakie niesie ze sobą udział w takiej imprezie. Jeśli uda mi się przygotować dobra formę i środki, które mi umożliwią wyjazd to tak, wezmę udział w Mistrzostwach Europy, natomiast nie będzie to moja docelowa impreza w 2022 roku.

Dzięki, na koniec już powiedz czego życzyć Ci w Nowym Roku i gdzie będzie można Cię spotkać na zawodach?

PW: Życzyć trzeba mi przede wszystkim zdrowia i wiary w siebie! W Nowym Roku bardzo bym chciała pobiegać na ulicy. Sprawdzić się na moim ulubionym dystansie jakim jest 10km i poumierać na 5km.😅 Jest również plan na półmaraton.

A przeszkodowo na pewno bym chciała przygotować się do Mistrzostw Polski, poza tym pewnie kilka jakiś mniejszych biegów, ale jeszcze czekam na zaktualizowany kalendarz biegowy.

Polecamy śledzić Paulinę na IG.

 

Rozmawiał i opracował Mateusz Byś

Opublikowano: 25.11.2021

Newsletter

Zapisz się i otrzymuj informacje o:

  • Pancernych smartfonach HAMMER oraz produktach myPhone
  • Promocjach i konkursach na telefony oraz akcesoria

Zapisując się na newsletter, akceptujesz regulamin serwisu